Nie testuj mody…na własnym dziecku!

Miałam nie poruszać tego tematu, bo każda wypowiedź z tym związana wywołuje internetową wojnę (zwaną potocznie wiadomo-jak), ale nóż się w kieszeni otwiera za każdym razem, kiedy słucham wiadomości, czytam wpisy w internecie czy robię zakupy. Nie da się tu milczeć – a biorąc pod uwagę, że jest to strona o życiu w zgodzie z naturą – powinniśmy dodać swoje trzy grosze w tej kwestii. Nie testuj mody na własnym dziecku! Bądź świadomy konsekwencji – to nie króliczek doświadczalny, a Ty nie jesteś naukowcem, tylko rodzicem, który daje sobie wciskać każdą ściemę! 

Zjadłeś wszystkie rozumy?

Przeczytałeś artykuł w mniej lub bardziej popularnym serwisie i uważasz się już za eksperta w tej dziedzinie? Jak dużo kierunków studiów skończyłeś? Każdy egzamin zaliczyłeś dzięki własnej wiedzy, bez „pomocy naukowych”? Pamiętasz wszystko, czego się nauczyłeś? Jak dużo kierunków chemicznych, biologicznych lub typowo medycznych lub farmaceutycznych masz na swoim koncie?

Okej – mówisz, że wykształcenie nie musi świadczyć o inteligencji – czy jesteś w takim razie w stanie krytycznie podejść do przeczytanych informacji i wyciągać z nich tylko to, co faktycznie jest prawdziwe? Potrafisz czytać ze zrozumieniem i przesiewać prawdę od fałszu? Mam wrażenie, że żyjemy w czasach, gdzie KAŻDY jest samozwańczym ekspertem od wszystkiego. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby faktycznie posiadał ten ktoś wiedzę cenną merytorycznie na dany temat, ale tak niestety nie jest!

Nie popadaj w paranoję!

Co chwilę pojawia się nowy, kretyński pomysł, który chłoną masy i powtarzają jak mantrę. Umówmy się – nie żyjemy w świecie ani zdrowym, ani tym bardziej nastawionym na zdrowie człowieka. Wszystkim rządzi kasa i wszyscy o tym wiedzą.

– Kupisz pasztecik z całą tablicą Mendelejewa.

– Przepiszą Ci „lekarstwo na przeziębienie”, które ma tyle cukru co Cola.

– Dostaniesz marchewkę, która ma więcej pestycydów, niż witamin.

Oddychasz trucizną. Jesz trucizny. Ubierasz się w trucizny. Leczysz się truciznami. Myjesz się truciznami. Malujesz się truciznami. Sprzątasz truciznami.

Możesz starać się to wszystko ograniczyć, możesz postawić na świadome życie i świadome wybory. Próbuj, bo warto.

Ale nie popadaj w paranoję!

Możesz wiele – ale nie możesz wszystkiego

Możemy starać się zmieniać w życiu swoim i swojej rodziny to, co jesteśmy w stanie. Możemy sprawiać, że nasz mały, rodzinny świat będzie zdrowszy. Ale nie mamy prawa, jako świadomi rodzice, stawać okoniem do całego świata! Nie każda moda jest mądra. Nie testuj mody na własnym dziecku!

Zmienić możesz bardzo dużo – staramy się pokazać to na LoveNatura. Możesz uprawiać własny, ekologiczny ogród, robić świadome zakupy, czytać etykiety, sprawdzać pochodzenie produktów i ich skład. Masz pełne prawo zagościć w kuchni na dłuższy czas, niż przygotowanie kawy i skupić się na zdrowej, domowej diecie własnej rodziny. Możesz zapoznać się z medycyną naturalną i ziołolecznictwem. Masz możliwość częstszego spędzania czas na łonie natury, segregowania śmieci, wyrzucenia chemii z domu. MOŻESZ WIELE. Ale nie masz prawa niszczyć zdrowia własnego dziecka tylko dlatego, że ktoś napisał jeden czy dwa artykuły i świat na ich punkcie (na chwilę) oszalał.

Nie testuj mody na własnym dziecku, jeśli chodzi o dietę!

Dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje zbilansowanej diety. Zbilansowanej, czyli nie eliminacyjnej.

Nie jesz glutenu? Super – jest to Twoje prawo i Twój wybór. Ale nie skazuj na ten wybór swojego zdrowego dziecka. Nikt nie każe codziennie faszerować dziecka rano, w południe i wieczorem produktami z białej mąki. Ale nie popadaj w paranoję. Chcesz, by dziecko jadło zdrowo, a na widok chlebka z marketu dostajesz dreszczy? Wstaw domowy zakwas, upiecz własny, zdrowy chleb.

Wyrzuciłeś z diety produkty mleczne? Fajnie – ale nie testuj mody na własnym dziecku. Owszem nie musisz i nie powinieneś kupować największego, sklepowego badziewia „mlekopodobnego”. Możesz jednak poczytać etykiety i znaleźć to, co jest cenne. Są jeszcze takie produkty – wystarczy poszukać.

Wyeliminowałeś cukier z diety? Wspaniale – zdecydowanie jest go za dużo we wszystkim, co aktualnie jest w sprzedaży. Również uważam, że zużycie cukru należy ograniczyć do minimum. Ale jesteś w 100% przekonany, co do zdrowotności zamienników, zwłaszcza teraz, kiedy stały się one takie modne? No właśnie. Mówią, że to super-produkty? A jesteś pewien, że za 20 lat będą mówić to samo?

Jesz same warzywa i kiełki? Świetnie, to cenne źródło witamin, ale niekoniecznie najlepsza dieta dla zdrowego, rozwijającego się dziecka, które potrzebuje diety zróżnicowanej i zbilansowanej.

To tylko głupie przykłady – wymieniać można długo. Jeśli nie masz medycznych wskazań do eliminacji produktów żywnościowych z diety swojego dziecka, to tego nie rób na siłę, bo ktoś tak napisał. Twoje dziecko się rozwija. Rośnie. Jego dieta powinna być mądra, nie modna!

Nie testuj mody na własnym dziecku, jeśli chodzi o zdrowie!

Nie ufasz całej służbie zdrowia, lekarzom i koncernom farmaceutycznym, bo teraz nikt nie ufa? Ok – ale nie testuj mody na własnym dziecku. Tu powtórzę pytanie – ile kierunków medycznych, biologicznych, chemicznych czy farmaceutycznych skończyłeś? Ile publikacji naukowych przeczytałeś, by móc nazwać siebie ekspertem?

Stawiasz na medycynę naturalną i ziołolecznictwo? Super – też to kochamy i staramy się wprowadzać w życie to, co jesteśmy w stanie. To działa i ma sens. Leczysz się witaminą C? Świetnie – my też. Ale w pierwszej kolejności stawiamy na tą, która ma pochodzenie naturalne. Czerpiemy witaminę C z soków warzywnych i owocowych. Kiedy przychodzi okres przeziębień mamy przy sobie również witaminę C w proszku – ale nie jest to złoty środek na wszystko. Medycyna naturalna i ziołolecznictwo też nie zawsze są w stanie pomóc lub przynajmniej my nie posiadamy tak dużej wiedzy, by ryzykować i testować ją na naszych dzieciach (Ty posiadasz?). Kiedy naturalne sposoby leczenia nie dają rady IDZIEMY DO LEKARZA. KUPUJEMY LEKI. LECZYMY SIEBIE I LECZYMY DZIECI. Czasem trzeba wziąć ten okropny antybiotyk. Trzeba pomóc odporności sztucznie. Czasem trzeba schylić głowę i pozwolić sobie pomóc – pozwolić pomóc własnemu dziecku. Nie wtedy kiedy będzie za późno. WTEDY KIEDY JEST TAKA POTRZEBA.

To samo tyczy się szczepionek. Nie wiem w jaki sposób napisać to delikatnie i dyplomatycznie. Jestem z wykształcenia biotechnologiem. Ponadto jestem miłośnikiem życia w zgodzie z naturą. Jestem matką. NIE WYOBRAŻAM SOBIE NIE SZCZEPIĆ DZIECI. Nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy czytam kolejne mądre informacje i wyssane z palca tezy. Ok – uważam, że nie ma potrzeby przeginania w drugą stronę. Nie szczepimy się na wszystko, co zareklamują i powiedzą, że fajne. Uważam jednak, że podstawowy pakiet szczepień to niezbędne minimum, którego NIE MOŻNA lekceważyć. Serio jesteś w stanie przyjąć na siebie konsekwencje nieszczepienia dziecka? Masz aż tak ogromną wiedzę, że w 100% jesteś pewien swojego „wyboru”? To są lata ciężkiej pracy naukowców na całym świecie! Lata walki o to, by wszystkie dzieci nie padły Ci za przeproszeniem jak muchy w ciągu tygodnia na jakieś świństwo.

Szczepisz dziecko? Brawo, ale to nie koniec! Jednocześnie nie wyobrażam sobie poczucia bezpieczeństwa pt. „szczepiłem, problem z głowy”. Guzik, nie problem z głowy. To, że zaszczepiłeś dziecko to dopiero początek. Każdy lekarz Ci powie, że szczepionka nie daje 100% gwarancji. Dbaj o silny system immunologiczny. Postaw na dobrą dietę. Dbaj o mikrobiom. To nie zrobi się samo. To proces złożony. Nie wystarczy się zaszczepić.

Tylko głupiec nie ma wątpliwości

Nauka cały czas idzie do przodu. To, co jeszcze 20 lat temu reklamowano jako bardzo zdrowe – dziś można położyć na półce z chipsami. Masło niedobre – tylko margaryna. Margaryna niedobra – tylko masło. Jedz jajka. Ograniczaj jajka. Nie jedz jajek. Czemu nie jesz jajek – jedz jajka! Nie jedz tłuszczu. Tłuszcz jest zdrowy. Jedz dużo pieczywa pełnoziarnistego. Wywal wszystko, co ma gluten. Pij mleko, będziesz wielki. Mleko jest dla cielaków – nie dla ludzi. Jedz mięso. Jedz tylko kurczaka, ogranicz czerwone mięso. W kurczakach są antybiotyki – nie jedz kurczaków. MOŻNA OSZALEĆ.

Kiedyś sprzedawano tapety dziecięce nasączone DDT, które miały chronić przed robalami! I ludzie kupowali, bo zdrowe dla dziecka i modne. Co tu dużo mówić. Nie jesteśmy ekspertami we wszystkim. Nikt z nas nie pozjadał wszystkich rozumów. Bez względu na to. jakie studia skończyłeś, ile książek i publikacji przeczytałeś – nigdy nie będziesz w 100% pewien, czy robisz dobrze. Dajemy sobie co chwilę wciskać kolejne ściemy. Coś przeczytamy, czegoś nie doczytamy. Cierpią nasze dzieci. Nie testuj mody na własnym dziecku. Moda przemija – zdrowia nie da się tak łatwo zwrócić. Do wszystkiego, co przeczytasz lub usłyszysz podchodź krytycznie. Postaw na świadomość.

Spodobał Ci się nasz artykuł? Udostępnij go znajomym!
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
https://lovenatura.pl/nie-testuj-mody-na-wlasnym-dziecku/
Twitter
INSTAGRAM

Źródło zdjęć:

  • Nie testuj mody na własnym dziecku: Photo by rawpixel on Unsplash

Agnieszka Matuszewska

Zawsze staram się być jak najbliżej natury i to z niej czerpać siłę. Uwielbiam zwierzęta, kocham zieleń, wolną przestrzeń i kontakt z przyrodą. Jestem mgr Biotechnologii. Interesuję się zdrowym odżywianiem i medycyną naturalną. Zdając sobie sprawę z tego jak wygląda dzisiejszy przemysł, staram się wszystko (co jestem w stanie) przygotowywać sama, z naturalnych składników - od uprawy własnych warzyw począwszy, po wyrób wędlin, kosmetyków, środków czystości. Kocham gotować. Cały czas uczę się medycyny naturalnej i ziołolecznictwa. W wolnych chwilach poszerzam również swoje umiejętności w tematyce rękodzieła i DIY. Prywatnie, jestem mamą dwóch cudownych, pełnych energii maluchów, w których chcę zaszczepić miłość do natury.

Podoba Ci się nasza strona? Podziel się nią ze znajomymi :)