Jesienne grzybobranie przyniosło niezwykłe odkrycie na południu Polski. Pan Michał znalazł w lasach Nadleśnictwa Piwniczna borowika ważącego aż 2,54 kg, którego trzon miał 47 cm obwodu. Jak opisuje informacyjny portal lovenatura.pl, uwagę zwracają nie tylko imponujące rozmiary grzyba, ale również jego zaskakująco dobry stan. Znalezisko zainteresowało leśników, którzy otrzymali od grzybiarza szczegółową dokumentację okazu.
Borowik gigant z Piwnicznej. Leśnicy nie kryli zaskoczenia
O niezwykłym grzybie poinformowano 24 października 2026 roku. Jak wynika z relacji Onet Podróże, pan Michał natrafił na prawdziwego olbrzyma podczas jesiennego grzybobrania na terenie Nadleśnictwa Piwniczna, położonego w południowej Polsce, niedaleko granicy ze Słowacją.
Dokładne pomiary pokazały, z jak wyjątkowym okazem miał do czynienia znalazca:
- 2,54 kg – tyle ważył znaleziony borowik.
- 47 cm – tyle wynosił obwód trzonu w jego najszerszym miejscu.
- Brak widocznych śladów żerowania larw – na tę cechę szczególnie zwrócili uwagę leśnicy.
Warto podkreślić, że 47 cm to obwód trzonu, a nie jego średnica czy szerokość kapelusza. Nawet przy takim rozróżnieniu liczba robi wrażenie.
Co ciekawe, rozmiar nie był jedynym powodem zainteresowania znaleziskiem. Bardzo duże owocniki bywają już przejrzałe, uszkodzone przez owady lub nadmiernie nasiąknięte wodą. Tymczasem w przypadku grzyba pana Michała leśnicy zwrócili uwagę na jego wygląd i zapach.
„Pomimo imponujących rozmiarów grzyb nie wykazywał widocznych śladów żerowania larw” – przekazali leśnicy, cytowani przez Onet.
Miąższ zachował również charakterystyczny zapach borowika. Jak informuje portal o2.pl, pracownicy nadleśnictwa podziękowali panu Michałowi za przesłanie dokumentacji tego wyjątkowego grzyba.
Sam brak widocznych śladów obecności larw nie przesądza jednak o tym, że cały owocnik jest zdrowy i nadaje się do jedzenia. Można to ocenić dopiero po dokładnym obejrzeniu jego miąższu.
Dlaczego borowiki osiągają tak ogromne rozmiary?
Borowik szlachetny, popularnie nazywany prawdziwkiem, to jeden z najbardziej cenionych grzybów jadalnych w Polsce. Zwykle kojarzy się z grubym, jasnym trzonem i brązowym kapeluszem. Niektóre owocniki potrafią jednak rozrosnąć się do rozmiarów znacznie przekraczających te, które najczęściej trafiają do koszyków.
Skąd biorą się takie olbrzymy? Duże znaczenie mają warunki, w jakich rozwija się grzybnia. Wilgotność podłoża, temperatura, dostępność substancji odżywczych i odpowiednio długi okres wzrostu mogą sprzyjać powstawaniu dorodnych owocników.
Grzyby nie rosną przy tym w taki sam sposób jak rośliny. To, co zbieramy w lesie, jest jedynie owocnikiem, czyli częścią organizmu odpowiedzialną za wytwarzanie i rozsiewanie zarodników. Znaczna część grzyba pozostaje ukryta w podłożu w postaci grzybni.
Jak wyjaśniają Lasy Państwowe, borowiki współżyją z korzeniami drzew w ramach mikoryzy. Dzięki tej współpracy grzyb otrzymuje od rośliny związki organiczne, a sam pomaga jej pobierać wodę i składniki mineralne.
Najważniejsze warunki sprzyjające rozwojowi borowików to:
- odpowiednia wilgotność gleby i ściółki leśnej;
- umiarkowane temperatury, bez długotrwałych okresów suszy;
- obecność drzew, z którymi grzyb może tworzyć mikoryzę;
- sprzyjające warunki pogodowe podczas wzrostu owocnika.
Nie oznacza to jednak, że po każdym deszczu można spodziewać się gigantycznych prawdziwków. Poszczególne grzybnie rozwijają się w różnych warunkach, a wielkość konkretnego owocnika zależy od wielu czynników. Bez dokładnych danych o miejscu wzrostu nie sposób rozstrzygnąć, dlaczego akurat borowik pana Michała osiągnął taką masę.
Gdzie szukać dużych borowików jesienią?

Pod koniec października sezon grzybowy wcale nie musi być zakończony. Jeżeli pogoda pozostaje łagodna, a ściółka utrzymuje odpowiednią wilgotność, w lasach nadal mogą pojawiać się prawdziwki.
Borowików warto wypatrywać przede wszystkim w lasach iglastych i mieszanych, w sąsiedztwie świerków, sosen, dębów oraz buków. Można je spotkać zarówno na terenach porośniętych mchem, jak i wśród opadłych liści.
Nie ma jednak jednego niezawodnego sposobu na znalezienie dużego borowika. W praktyce liczy się znajomość lasu, obserwowanie pogody i cierpliwość. Czasem dorodny okaz rośnie w miejscu, które grzybiarz odwiedzał już wielokrotnie.
Największy grzyb w lesie nie zawsze jest najlepszym znaleziskiem. Mniejszy, jędrny prawdziwek może mieć znacznie większą wartość kulinarną niż efektowny, ale przejrzały olbrzym.
Czy gigantyczny borowik nadaje się do jedzenia?
Sam rozmiar nie dyskwalifikuje grzyba z wykorzystania w kuchni. Duże owocniki wymagają jednak szczególnie uważnego sprawdzenia. Przerośnięty borowik może wyglądać atrakcyjnie z zewnątrz, mimo że wewnątrz rozpoczęły się już procesy rozkładu.
Przed przygotowaniem dużego grzyba warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów:
- Konsystencja miąższu: powinien być jędrny, bez oznak rozmiękania i rozpadu.
- Ślady obecności larw: niewielkie otwory na powierzchni mogą świadczyć o uszkodzeniach wewnątrz.
- Zapach: niepokojąca, kwaśna lub gnilna woń jest powodem do odrzucenia okazu.
- Stan kapelusza: pleśń, śluzowata powierzchnia i oznaki gnicia oznaczają, że grzyba nie należy spożywać.
Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gdańsku przypomina, że należy unikać zbierania grzybów starych, nadmiernie nasiąkniętych wodą, spleśniałych i robaczywych. Nawet jadalny gatunek może zaszkodzić, jeśli jego owocnik jest zepsuty.
Równie ważne jest prawidłowe przechowywanie. Główny Inspektorat Sanitarny zaleca zbieranie grzybów do przewiewnych koszyków, a nie plastikowych toreb, w których szybko dochodzi do ich zaparzania i psucia.
Czy borowik z Piwnicznej pobił rekord Polski?
Leśnicy określili znalezisko pana Michała jako rekordowy okaz. Nie oznacza to jednak, że grzyb oficjalnie uznano za największego lub najcięższego borowika znalezionego w Polsce. W dostępnych informacjach nie ma potwierdzenia takiego krajowego rekordu.
Nie zmienia to wyjątkowości odkrycia. Borowik ważący ponad dwa i pół kilograma, z trzonem o obwodzie niemal pół metra, to okaz, którego większość grzybiarzy nigdy nie spotka podczas swoich leśnych wypraw.
Historia z Nadleśnictwa Piwniczna przypomina też, jak wiele niespodzianek potrafi skrywać jesienny las. Choć sezon powoli zbliża się do końca, jedno przypadkowe znalezisko może okazać się bardziej pamiętne niż niejeden kosz pełen grzybów.
Nie tylko w polskich lasach można znaleźć niezwykłe grzyby – polski leśnik odkrył w Himalajach okaz wart nawet 400 tys. zł za kilogram.





Rozmowa pod artykułem