Plaster pigwowca wrzuć do herbaty dopiero wtedy, gdy napar przestygnie do ok. 60°C, a nie prosto pod wrzątek. Witamina C, z której ten owoc słynie, źle znosi wysoką temperaturę i długie parzenie – a pigwowiec ma jej dużo: 100–233 mg w 100 g świeżych owoców.
Te liczby podaje prof. Stanisław Pluta z Instytutu Ogrodnictwa – PIB w Skierniewicach (2024), według którego to 5–7 razy więcej niż w cytrynie. Wskazówkę o temperaturze daje badanie opublikowane w „Rocznikach Państwowego Zakładu Higieny” (Wolska i in., 2016): w naparach z pokrzywy najwięcej witaminy C zostawało przy 60°C i 10 minutach parzenia, przy 70 i 80°C było jej mniej. Badanie dotyczyło pokrzywy, nie pigwowca, ale kierunek jest czytelny.
„Polska cytryna” pod wrzątkiem
Wszyscy powtarzają: pigwowiec to polska cytryna, wrzuć do kubka i gotowe. Po czym zalewamy go wodą prosto z czajnika i liczymy na cud.
Nie przesadzajmy z dramatyzmem – wrzątek nie zamienia owocu w wiórki bez wartości. Ale skoro już kroimy coś, co ma 5–7 razy więcej witaminy C niż cytryna, szkoda tracić część tej przewagi tylko dlatego, że nie chciało nam się poczekać kilka minut. Najprościej: zaparz herbatę, odstaw kubek, a pigwowiec dodaj na końcu. Kto ma termometr kuchenny, niech go wreszcie użyje.
Drugi szczegół z tego samego badania: przy 60°C wydłużenie parzenia z 10 do 20 minut obniżyło zawartość witaminy C z 3 do 1 mg na 100 g naparu. Z naszego przeliczenia to spadek o ok. dwie trzecie. Kubek z plastrem pigwowca odstawiony „na później” na pół godziny to więc słaby pomysł.
Ile witaminy C jest w plasterku
| Porcja świeżego owocu | Witamina C (wyliczenie) | Tyle samo z cytryny* |
|---|---|---|
| 5 g – cienki plasterek | 5–12 mg | 25–35 g cytryny |
| 10 g – gruby plaster | 10–23 mg | 50–70 g cytryny |
| 30 g – trzy plastry | 30–70 mg | 150–210 g cytryny |
Wyliczenie redakcji na podstawie zakresu 100–233 mg/100 g i przelicznika 5–7 razy podanych przez IO-PIB. Rzeczywista ilość zależy od odmiany, dojrzałości i czasu przechowywania.
„Cytrynka” z cukrem: wygodna, ale nie bez haczyka
Surowy pigwowiec jest twardy, kwaśny i cierpki. Nic dziwnego: według IO-PIB ma 3,6–7,2% kwasów organicznych i zaledwie 1,2–3,1% cukrów. Dlatego zwykle ląduje w słoiku pod warstwą cukru jako „cytrynka”, syrop albo nalewka.
Wygodne? Bardzo. Tylko że cukier to już osobny rachunek, który dopisujemy do herbaty po cichu. A jeśli słoik pasteryzujesz – Wieści Rolnicze podają ok. 15 minut od zagotowania – owoc dostaje kolejną porcję ciepła. Coś za coś: dłuższa trwałość kosztem części witaminy.
Czego pigwowiec nie załatwi
- Nie jest lekiem. Przy infekcji, gorączce czy przewlekłym zmęczeniu porozmawiaj z lekarzem.
- Jeśli kwaśne napoje ci szkodzą, zapytaj lekarza lub dietetyka, ile takiej herbaty możesz pić.
- Pektyny (0,7–1,3%) sprawiają, że syrop gęstnieje – to zaleta w kuchni, nie dowód na właściwości zdrowotne.
Sezon zbioru według IO-PIB trwa od drugiej połowy sierpnia do połowy października, więc to, co dziś leży w misce na parapecie, to resztki tegorocznych owoców. Jeśli krzewu jeszcze nie masz, zajrzyj do naszego tekstu o tym, jak posadzić pigwowiec japoński, a jesienne prace przy krzewach owocowych znajdziesz w rubryce Z kalendarza ogrodnika.
Fot.: owoce pigwowca japońskiego. Tauno Erik / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0, commons.wikimedia.org.





Rozmowa pod artykułem