Kochamy to, co naturalne

Polski leśnik znalazł w Himalajach jednego z najdroższych grzybów świata. Dlaczego jest wart nawet 400 tys. zł za kilogram?

Polski leśnik znalazł w Himalajach niezwykłego grzyba. Maczużnik chiński może kosztować nawet 400 tys. zł za kilogram. Skąd ta cena i jakie ma właściwości?

Polski leśnik znalazł w Himalajach jednego z najdroższych grzybów świata. Dlaczego jest wart nawet 400 tys. zł za kilogram?
Polski leśnik znalazł w Himalajach jednego z najdroższych grzybów świata. Dlaczego jest wart nawet 400 tys. zł za kilogram?
W tym artykule
  1. Polak znalazł „tybetańskie złoto” u podnóża Himalajów
  2. Grzyb, który wyrasta z martwej gąsienicy. Jak to możliwe?
  3. Dlaczego maczużnik chiński kosztuje nawet 400 tys. zł za kilogram?
  4. Na co stosuje się maczużnika chińskiego? Tradycja a dowody naukowe
  5. Cordyceps w kapsułkach to nie zawsze ten sam grzyb
  6. „Tybetańskie złoto” może stać się jeszcze rzadsze

Na pierwszy rzut oka przypomina zaschnięte źdźbło trawy. W rzeczywistości to jeden z najdroższych grzybów świata, za którego kilogram można zapłacić nawet 400 tys. zł. Niezwykły okaz odnalazł w Himalajach polski leśnik Piotr Grześ. Redakcja serwisu informacyjnego lovenatura.pl sprawdziła, skąd bierze się tak wysoka cena i ile prawdy jest w opowieściach o leczniczych właściwościach tego gatunku.

Polak znalazł „tybetańskie złoto” u podnóża Himalajów

O odkryciu poinformowały 14 października 2026 roku Lasy Państwowe. Bohaterem historii jest Piotr Grześ, pracownik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu, certyfikowany klasyfikator grzybów i autor bloga „Grzybów znawca”.

Podczas prywatnej wyprawy do Nepalu natrafił na maczużnika chińskiego (Ophiocordyceps sinensis), znanego również jako yarsagumba. To gatunek występujący na wysokogórskich łąkach Himalajów i Wyżyny Tybetańskiej.

Na opublikowanym nagraniu Grześ pokazał znalezisko w okolicach masywów Annapurny i Gangapurny. Ponad ziemię wystawała jedynie cienka, ciemna struktura długości kilku centymetrów. Ktoś niezaznajomiony z grzybami prawdopodobnie przeszedłby obok niej bez zatrzymania.

„Absolutny szczyt grzybowych marzeń”.Piotr Grześ o swoim znalezisku, cytowany przez WP Kobieta.

Dla pasjonata mykologii spotkanie z takim gatunkiem jest wyjątkowe nie tylko ze względu na jego wartość. Maczużnik ma jeden z najbardziej osobliwych cykli życiowych w świecie grzybów.

Grzyb, który wyrasta z martwej gąsienicy. Jak to możliwe?

Maczużnik chiński nie rośnie na korzeniach drzew ani na rozkładającym się drewnie. Jest pasożytem larw ciem, głównie z rodzaju Thitarodes, żyjących pod powierzchnią wysokogórskich łąk.

Jego rozwój wygląda następująco:

  1. Zakażenie larwy. Grzyb przedostaje się do organizmu gąsienicy przebywającej w glebie.
  2. Rozwój grzybni. Stopniowo przerasta tkanki żywiciela, który ostatecznie ginie. Zewnętrzny kształt jego ciała pozostaje jednak rozpoznawalny.
  3. Powstanie owocnikującej struktury. Wiosną lub wczesnym latem z ciała martwej larwy wyrasta ciemna, wydłużona struktura, która przebija powierzchnię ziemi i umożliwia rozsiewanie zarodników.

To dlatego zbierany w Himalajach surowiec składa się zwykle z dwóch połączonych części: zmumifikowanej gąsienicy oraz wyrastającej z niej struktury grzyba.

To, co z daleka wygląda jak pojedyncza wyschnięta łodyga, jest końcowym etapem niezwykłej historii rozgrywającej się przez długi czas pod ziemią.

Jak wyjaśniają naukowcy w badaniu opublikowanym na łamach PLOS ONE, właśnie to połączenie grzyba z organizmem owada jest charakterystyczną cechą naturalnie występującego Ophiocordyceps sinensis.

Dlaczego maczużnik chiński kosztuje nawet 400 tys. zł za kilogram?

Polski leśnik znalazł w Himalajach jednego z najdroższych grzybów świata. Dlaczego jest wart nawet 400 tys. zł za kilogram?. Zrzut ekranu: siberianhealth.com

Według informacji przytoczonych przez WP Kobieta, Piotr Grześ wskazywał na ceny rzędu 200–400 tys. zł za kilogram. Nie oznacza to jednak, że każdy znaleziony okaz można sprzedać za taką kwotę. Cena zależy między innymi od jakości, wielkości, pochodzenia oraz konkretnego rynku.

Na wyjątkową wartość maczużnika składa się kilka czynników:

  • Trudno dostępne stanowiska. Grzyb występuje na wysokościach około 3000–5000 m n.p.m., często w trudno dostępnym terenie.
  • Żmudne poszukiwania. Niewielką część wystającą ponad ziemię trzeba wypatrzyć wśród traw i kamieni.
  • Ograniczone naturalne zasoby. Rozwój gatunku wymaga obecności odpowiednich larw oraz szczególnych warunków środowiskowych.
  • Wielowiekowy popyt. W tradycyjnej medycynie chińskiej i tybetańskiej maczużnik uchodzi za wyjątkowo cenny surowiec.
  • Prestiż. Na niektórych rynkach azjatyckich naturalna yarsagumba jest również kosztownym prezentem i symbolem statusu.

Wysokie ceny mają jednak swoją ciemną stronę. Intensywne pozyskiwanie grzyba wywiera coraz większą presję na jego naturalne populacje.

Na co stosuje się maczużnika chińskiego? Tradycja a dowody naukowe

W Azji yarsagumba od wieków kojarzona jest z witalnością, wytrzymałością i zdrowiem. W tradycyjnych praktykach wykorzystywano ją między innymi przy zmęczeniu, dolegliwościach układu oddechowego oraz problemach z funkcjonowaniem nerek. Przypisywano jej także działanie afrodyzjaku.

Współczesne badania potwierdzają, że grzyby określane jako cordyceps zawierają biologicznie aktywne substancje. Nie oznacza to jednak automatycznie, że ich spożywanie przynosi wszystkie reklamowane korzyści zdrowotne.

Według opracowania amerykańskiego National Institutes of Health, zaktualizowanego w lipcu 2026 roku, wyniki doświadczeń laboratoryjnych i badań na zwierzętach nie przełożyły się dotychczas na przekonujące potwierdzenie większości deklarowanych korzyści w badaniach klinicznych u ludzi.

Badania nadal trwają. Przykładowo analiza opublikowana w 2024 roku, obejmująca 35 badań z udziałem 2914 pacjentów dializowanych, wykazała pewne korzystne zmiany parametrów laboratoryjnych przy stosowaniu preparatów z Ophiocordyceps sinensis jako leczenia uzupełniającego. Autorzy podkreślili jednak ograniczoną wiarygodność części dowodów i potrzebę lepszych badań. Szczegóły można znaleźć w publikacji dostępnej w PubMed.

Nie ma więc podstaw, aby traktować maczużnika jako sprawdzony lek na raka, choroby nerek czy zaburzenia hormonalne. Również jego popularna reputacja naturalnego środka zwiększającego poziom testosteronu nie została przekonująco potwierdzona u ludzi.

Cordyceps w kapsułkach to nie zawsze ten sam grzyb

Osoby zainteresowane naturalnymi suplementami mogą spotkać w sklepach preparaty opisane po prostu jako „cordyceps”. Nie należy jednak zakładać, że zawierają one dzikiego maczużnika chińskiego z Himalajów.

Pod tą nazwą sprzedawane są różne produkty, między innymi:

  • preparaty zawierające hodowaną grzybnię określaną jako Cs-4;
  • ekstrakty z Cordyceps militaris, czyli innego gatunku, który można uprawiać w kontrolowanych warunkach;
  • mieszanki kilku ekstraktów grzybowych.

Istotne jest zatem sprawdzenie pełnej nazwy gatunkowej, wykorzystanej części grzyba, rodzaju ekstraktu oraz informacji o badaniach jakości produktu.

Wysoka cena dzikiej yarsagumby nie jest dowodem, że suplement z podobną nazwą działa lepiej od innych preparatów.

Ostrożność jest szczególnie ważna u osób przyjmujących leki. Memorial Sloan Kettering Cancer Center zwraca uwagę na możliwe interakcje preparatów z cordycepsem z lekami przeciwzakrzepowymi i obniżającymi poziom cukru we krwi. Ich stosowanie warto wcześniej omówić z lekarzem.

„Tybetańskie złoto” może stać się jeszcze rzadsze

Największym paradoksem tej historii jest to, że zainteresowanie maczużnikiem, które uczyniło go tak drogim, stanowi jednocześnie zagrożenie dla jego przetrwania.

W Czerwonej księdze IUCN gatunek Ophiocordyceps sinensis ma status narażonego na wyginięcie (Vulnerable, VU). W ocenie opublikowanej w 2020 roku jako główne zagrożenia wymieniono nadmierne zbiory, pogarszanie się stanu siedlisk oraz zmiany klimatu.

Problem nie jest prosty do rozwiązania. Dla wielu mieszkańców himalajskich miejscowości sezonowe zbieranie yarsagumby stanowi ważne źródło dochodu. Ograniczanie presji na naturalne populacje wymaga więc uwzględnienia również sytuacji lokalnych społeczności.

Odkrycie Piotra Grzesia przypomina, jak niezwykłe organizmy mogą kryć się w przyrodzie. Dla polskiego leśnika spotkanie z maczużnikiem było spełnieniem grzybiarskich marzeń. Dla naukowców ten niepozorny grzyb pozostaje fascynującym przykładem pasożytnictwa, a jednocześnie gatunkiem, którego przyszłość zależy od ochrony wysokogórskich ekosystemów.

Jeśli interesują Cię również właściwości ziół, sprawdź godziny spacerów „Pycha ziółka” w Ogrodzie Botanicznym UW 17–18 października, ceny biletów i zasady udziału.

Rozmowa pod artykułem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *.